Bajka o Logu co rósł strasznie

Posted: 9th Lipiec 2017 by sushilabel in Bźdźągwa

 Był sobie ojciec Zero i matka Jedynka, mieli o imieniu Log, ukochanego synka.

Dbali i chuchali, jak przystało na jedynaka,

Zawsze oczko w głowie, obserwowany z lotu ptaka.

 

Ojciec jak na Zero przystało, środowisko prawnicze lalusiem nazywało.

Nigdy nie rozumiał jaka przyczyną była,

Usilnie niespełnionymi ambicjami chciał wypełnić syna.

 

Matka jak na Jedynkę przystało, od ćwiczeń smukłe i wysportowane ciało.

Zawsze aktywna, w ciągłym ruchu pozycje zmieniała,

Od swojego jedynaka jeszcze więcej wymagała.

 

Ojciec nie tolerując sprzeciwu, wiedzę do głowy wtłaczał jakby to była woda,

Lecz mózg Loga nie był dotknięty chorobą Creutzfeldta  Jakoba.

 

I coraz więcej tematów i pomysłów miał na jego dzieciństwo, narzucając ilości informacji pierwszeństwo.

 

Matka absorbując syna resztki siły, nie dostrzegała na jego twarzy od zakwasów grymasu,

Wciąż to nowe dyscypliny sportowe, wszak o przyszłość syna trzeba zadbać zawczasu.

 

I coraz więcej zajęć i pomysłów miała na jego modelowanie, chociaż lepsze mogło być 420 lub Karpackiego wtłaczanie.

 

Naginali i nasączyli go przez te wszystkie lata, prezentując z dumą w obecności kolejnego sąsiada.

A Log puchł i nabrzmiewał jak balon z wodą, na każde pytanie przekazując ze swego wnętrza odpowiedź natychmiastową.

 

Lecz pewnego dnia ku rodziców wielkiej rozpaczy, piękny świat Loga zamarł i się wypaczył,

Stojąc przed zamkniętymi drzwiami, strach objął ich umysły niepokojącymi omamami,

Dobijać się jęli krzycząc gardłowo niczym z żerdzi, czuli jak dochodząca do nosa woń nieprzyjemnie śmierdzi.

Mimo rozbrzmiewających przekrzykiwań i pytań wystrzelonych jak z automatu, Log wciąż nie przekazywał żadnych rezultatów.

 

Aż w końcu kiedy pod naporem dużej ilości RAMu jedynie drzwi odpowiedziały,  dyndające zwłoki Loga się ukazały.

 

Nie pomogły próby dzielenia ani kompresji, Log powiesił się od nadmiaru informacji oraz presji.