Kiełbasa z Jakubowej Spiżarni

Posted: 3rd Grudzień 2014 by sushilabel in Bźdźągwa

IMG_20141203_184113 (2)W kolejnej wurstowej recenzji postanowiłem wziąć na podniebienie „Kiełbasę wiejską z Jakubowej Spiżarni”. Zanim przejdę do opisu wrażeń po degustacji trochę historii.

„Jasna Góra. Rok 1654. Brat Jakub jak zwykle przed zakończeniem modlitw musiał udać się do latryn w celu zrobienia porządków. Jego współbracia klęczący na zimnej posadzce ogrzewali swe skostniałe ciała żarliwą modlitwą. Po zakończonej modlitwie milcząc mogli udać się na posiłek składający się z suchego chleba, okropnych w smaku, słynnych na całe opactwo mięsiw i kawy zbożowej. Po takim zestawie tłumnie nawiedzali wyczyszczone przez Brata Jakuba latryny.

Brat Jakub. Sympatyczny zakonnik o korpulentnych kształtach pocący się jak świnia nawet podczas siarczystych mrozów. Miał swój sekret, którego nikt nie odkrył. Aż do tego dnia. Jak zwykle Brat Jakub swoimi tłustymi i zwinnymi paluszkami uprzątnął latrynę o wiele szybciej niż innym braciom to zazwyczaj zajmowało. Wyszorował wnęki, udrożnił odpływ ścieku poza mury klasztoru i posypał świeżą słomą. Chybcikiem wyszedł z latryn i żwawym krokiem potrząsając swoją włosienica udał się do spiżarni. Zadowolony z siebie zdjął ze stojaka pęto kiełbasy, rozsiadł się okrakiem na beczce wina przeznaczonego dla gości klasztoru i ze uśmiechem zaczął pałaszować. Jemu smak odpowiadał i dziwił się, że inni narzekają. Ledwo jednak ugryzł drugi kawałek kiełbasy usłyszał głos zza pleców.

– Co tutaj robisz Bracie Jakubie? – zapytał dobrotliwy przeor.

Przerażony Brat Jakub zerwał się z beczki na równe nogi. Przełknął z wielkim wysiłkiem dopiero co ugryziony kawałek kiełbasy. Zatrzepotał obszerną włosienicą i powoli obrócił się wokół własnej osi w stronę przeora Piotra przyjmując pozycję zdyscyplinowanego wojaka.

– Jaaaaa…. – zaczął niepewnie Brat Jakub a jego policzki zmieniły się z różowych, przypominających dwa małe, czyste warchlaczki w ordynarne dupsko pawiana. Jaaaa.. ja tylko, chciałem tylko poprzestawiać beczki, żeby potem przestawić stojaki z mięsiwem w inne miejsce. Może w innym miejscu zrobią się lepsze, mięsiwa, i może ludzie przestaną narzekać, że takie niedobre – zakończył nabierając nowe zapasy powietrza.

– Słuszna uwaga Bracie Jakubie – rzekł przeor. Musze powiedzieć, że chyba czytasz w moich myślach – zaśmiał się dobrotliwie trzęsąc swoją wychudzoną twarzą. O tym samym pomyślałem dzisiaj rano i postanowiłem zajrzeć jak najszybciej po modlitwie, żeby sprawdzić, co można zrobić. Dobrze, że tutaj jesteś. Pomożesz mi przestawić te beczki a potem przeniesiemy stojaki z mięsiwem pod tamtą ścianę.

– Ojcze przeorze – zaczął szybko Brat Jakub. Siedziałem sobie na tej beczce i tak rozmyślałem i rozmyślałem. Może jednak nie róbmy zbyt dużej rewolucji i na razie przestawimy tylko stojaki pod ścianę. Poczekam parę dni. Jak nic się nie zmieni to dopiero przeniesiemy beczki spod drugiej ściany i tam ustawimy stojaki – zakończył Brat Jakub.

– Słuszna uwaga mój bracie. Weźmy, zatem ten stojak i postawmy go pod wschodnią ścianą.

Lekko zdezorientowany Brat Jakub stał przez chwilę w miejscu nie wiedząc, jaki ruch wykonać. W końcu chrząknął i ruszył w kierunku przeora i ustawionego obok niego stojaka jak gejsza w przyciasnych skarpetkach.

– Bracie Jakubie, czy wszystko w porządku? Dlaczego tak dziwnie idziesz? – zapytał zatroskany przeor Piotr.

– A to nic. Jakieś niegroźne dolegliwości w tych miejscach, przejdzie – odrzekł Brat Jakub.

– Rozumiem. Gdyby jednak trwało to dłużej nie czekaj, udaj się do Brata Jeremiasza. Na pewno da Ci na to jakąś maść – odpowiedział podejrzliwie przeor Piotr łapiąc za jeden koniec stojaka oburącz.

Brat Jakub podszedł z drugiej strony. Niepewnie chwycił również oburącz na wysokości pasa stojak i uniósł na niewielką wysokość do góry jakby trzymał sztandar.

– Bracie Jakubie, czy wszystko w porządku? Wyglądasz na zmęczonego i cierpiącego. Czy nie jesteś w stanie unieść tego wyżej?

– Oj, chyba podczas czyszczenia latryn coś mi się stało w ręce i nie mogę. To nic, trochę odpoczynku i przejdzie. Taka wysokość wystarczy. Przenieśmy stojak pod ścianę ojcze przeorze.

Powolnymi krokami trzymając w dłoniach stojak zaczęli przemieszczać się pod ścianę. Brat Jakub pocąc się obficiej niż zwykle lekko postękiwał robiąc małe kroczki. Delikatnie postawili stojak na ziemi.

– Dobrze Bracie Jakubie, dziękuję Ci za pomoc. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Wracam tymczasem do swoich prac – rzekł odwracając się do wyjścia.

Brat Jakub odetchnął z ulgą. Nagle wstrzymał oddech. Przeor Piotr zatrzymał się przed schodami.

– Jeszcze jedno – rzekł odwracając się. Za dobrą pracę i pomysłowość należy Ci się nagroda – zakończył wyrzucając w powietrze w kierunku Brata Jakuba jednego talara.

Brat Jakub niewiele myśląc, wpatrzony w lecącego w jego kierunku talara, zrobił krok do przodu i wyciągnął ręce by go uchwycić. Usłyszany głuchy plask wyrwał go z zauroczenia lecącego przedmiotu i wtedy zrozumiał swój błąd.

– Bracie Jakubie, co leży pomiędzy Twoimi nogami na posadzce? – zapytał gniewnie przeor Piotr.

– Ja….ja tylko… – zaczął się jąkać Brat Jakub.

Przeor podszedł do niego, schylił się i podniósł z podłogi ciepłą i śliską kiełbasę.

– Bracie Jakubie, co to ma znaczyć?! – uniósł się przeor Piotr karcąc się po chwili i przepraszając Boga za swoje wybuchowe zachowanie.

Brat Jakub stał skołowany otwierając i zamykając usta bez wydawania z siebie dźwięku.

– Kochany Ojcze Piotrze, tu jesteś – usłyszeli głos dobiegający z wejścia do spiżarni.

Na schodach pojawiła się dostojna postać Króla Kazimierza ubranego w grube futra. Schodził w kierunku zaskoczonego Brata Jakuba i Przeora Piotra w towarzystwie swojej świty.

– Witaj królu miłościwy – skłonił się wystraszony Piotr. Co Cię tu sprowadza?

– Chciałem ugasić pragnienie. Szukam wina. A co trzyma w ręku Ojciec Piotr – zapytał spoglądając na trzymaną przez Piotra kiełbasę, która dopiero, co wypadła spod włosienicy Brata Jakuba.

– A to? To tylko kiełbasa. Robię porządki z Bratem Jakubem. Chcemy się dowiedzieć, dlaczego mięsiwa nam nie wychodzą – odpowiedział.

– Tak tak, słyszałem te legendy o wręcz niewyobrażalnie obrzydliwym smaku klasztornych mięsiw. Muszę powiedzieć, że to też przeszło mi przez głowę – rzekł król wyciągając rękę w kierunku trzymanej przez Piotra kiełbasy.

– To znaczy?

– Chcę spróbować i się przekonać – odpowiedział król stojąc z wyciągnięta ręką obłożoną pierścieniami.

– Nie nie królu, nie śmiałbym częstować naszym mięsiwem waszą królewską mość. Bałbym się o zdrowie – próbował się bronić przeor Piotr.

– Brednie – odrzekł wzburzony król wyrywając kiełbasę z ręki wystraszonego Piotra. Jestem królem i żołnierzem zaprawionym na wojnie a na wojnie, jak zapewne nie wiesz, bywa różnie. Czasami sytuacja staje się trudna, wróg wygrywa, brakuje sił i w końcu jedzenia. A jak brakuje jedzenie to wiadomo, je się wszystko. Martwy koń przez tydzień. Makowiec z końskiego łajna i wesz. Chcę spróbować również tego – rzekł wgryzając się łapczywie w nadgryzioną przez Brata Jakuba kiełbasę.

Bratu Jakubowi oczy zaszły łzami a przeorowi pociemniało. Tymczasem Król Kazimierz zawzięcie żuł odgryziony kawałek kiełbasy. Połknął i znieruchomiał.

– Na Najświętszą Panienkę i jej Dziewictwo! Cóż za wspaniałe mięsiwo! Czy Ojciec Piotr chciał mnie oszukać, żeby mieć dla siebie to wspaniałe mięso? – zapytał gniewnie król.

– Ja? Nie…przecież nam nie wolno królu…ale, jak to wspaniałe? – zaczął bronić się Piotr czując, że powoli traci rozum.

– To Ci przeklęci wieśniacy pewnie rozpowiadają te herezje o klasztornym mięsie! Od teraz – odwrócił się do swoich przybocznych – karzę ściąć każdego, kto będzie śmiał mówić, ze to mięso jest niedobre! – zakończył wzburzony mowę. A ty Ojcze – zwrócił się ponownie do Piotra – przygotujesz mi dwa wozy tych wspaniałości i wyślesz do mnie na Zalesie – zakończył grożąc palcem, po czym odwrócił się i wyszedł wraz ze swoją świtą zostawiając oszołomionych Brata Jakuba i jego przeora Piotra.”

 

IMG_20141203_184229Heretycy twierdzą, że to nie Matka Boska Częstochowska pomogła podczas szwedzkiego oblężenia w kolejnym roku a właśnie kiełbasa zajadana ze smakiem przez muszkieterów oraz pozostałych żołnierzy uczestniczących w obronie Jasnej Góry, której to kiełbasy sekretny smak tkwił w tym, że była przetrzymywana przez godzinę pod pachą Brata Jakuba (a później i resztę wtajemniczonych braci z klasztoru) tak jak wtedy, gdy został przyłapany przez przeora Piotra na grzesznej konsumpcji.

Tyle historii faktów. Czas na degustację.

 

Na początku kilka słów o stronie wizualnej. Kiełbasa charakteryzuje się klasyczną krzywizną. Wiązania pomiędzy kolejnymi pętkami robione podczas napełniania flaczka pokazują pietyzm, z jakim napełniacz podchodzi do swojej pracy.). Niesamowity kunszt! Niestety nie pamiętam ile kosztowała testowana kiełba. W głowie mi świta jakieś 2 zł 80 gr za 100 gram (tak dziwacznie wyceniają w Tesco

Porowatość i bruzdowatość powierzchni kiełbasy w dziesięciostopniowej skali Laurence’a IMG_20141203_184243Fishburna oceniam na 8. Co, jak co, ale topiony na kiełbasie w kuchence mikrofalowej ser mógłby urządzić sobie niezły spływ kajakowy.

Pora na „próbę łamania”. Kolejne niestety. W tym aspekcie troszeczkę się zawiodłem. Dźwięk podczas łamania jest cichy i stłamszony. Przypomina zapewne bąka, którego puścił Brat Jakub, który to bąk to ledwo wyszedł z anusa a już musi się przeciskać przez przylegające do siebie zwały tłuszczu na pośladkach, więc dopiero po przeciśnięciu się jest wstanie wydać z siebie jedynie dźwięk niemrawej ulgi.

IMG_20141203_184441

Co popsuła „próba łamania” pod kątem dźwięku, to naprawił sam widok. Kiełbasiany farsz odznacza się wyraźnymi grudkami tłuszczu, co oczywiście zaliczam in plus. Krawędzie nie są szarpane, co może nie oznaczać zbyt dobrej jakości flaczka. Z drugiej strony mógł mieć na to wpływ specyficzny sposób przetrzymywania w tzw. „spiżarni jakubowej”. Tak czy inaczej widok pierwsza klasa i uwaga, od razu trafiłem na czarnego bonusa!

 

 

Kiełbasę ze Spiżarni Jakubowej najlepiej spożywać z czerstwą bagietką, rzodkiewką oraz parmezanem. No i oczywiście nie zapomnijcie o kawie zbożowej na cześć odkrywcy, Brata Jakuba!

Reasumując. Kiełbasa jak najbardziej godna polecenia. W tej półce cenowej na pewno znajdą się lepsze, ale nie ma co narzekać. Mocno nie odstaje od nich. Nic tylko brać i pałaszować. Dziękuję i dobranoc!*

IMG_20141203_184351 (2)zzzz

 

 

 

 

 

 

*Pisałem to w nocy.