Oby Obrzezanie Było Eleganckie

Posted: 27th Kwiecień 2012 by sushilabel in Bźdźągwa

Jadę sobie pociągiem. Spoglądam przez okno, patrzę jak rozkwitająca wiosna umyka. Każdy ruch w pociągu przykuwa moją uwagę. Na mostku między przedziałami pojawiła się kobieta. Twarzy nie pamiętam za bardzo, raczej starsza, nie zwracam uwagi. Tyle ich się widzi w ciągu dnia. Szkoda zaprzątać sobie głowę. Ubrana w sukienkę miała na nogach sandały. W nich wygodnie umościły się czarne skiery. Styl pasujący do zgromadzenia Sióstr Szalotek. Wykonała ruch a więc spojrzałem w jej kierunku.

– Witaj podróżniku, gdzie zmierzasz? – odezwał się głos. Dobiegał z jasnej poświaty.

– Eee, co? Aaaaa, do pracy jadę – odpowiedziałem zmieszany.

– A po cóż to do pracy? – zapytała delikatnym głosem.

– No jak to, po co? Muszę zarabiać jakoś, mieć na przyjemności, na obowiązki, utrzymać standard egzystencji, poziom – odparłem.

– Możesz to wszystko mieć bez pieniędzy. Zatrzymaj się na chwilę, rozejrzyj i zobacz jak cudowny otacza nas świat. Zaprzestań pogoni za rzeczami materialnymi, które dają Ci złudną i chwilową radość – odpowiedziało zjawisko.

– Ale jak mam to zrobić? Z resztą, po co się zastanawiać, nie ma szans. Ten świat jest napędzany konsumpcjonizmem a konformizm, nawet nieświadomy, albo taki, któremu zaprzeczamy, jest najwyższą wartością pomagającą utrzymać psychikę, w jako takiej formie. Jestem więźniem tego systemu, małym trybikiem maszyny. Jednej z wielu kontrolujących się wzajemnie z ułudnym wrażeniem takiej też kontroli. Kajdany posiadania uciskają moje przeguby a każda próba wyzwolenia pacyfikowana jest bólem i ranami. Kiedy próbuję się podnieść z kolan kapitalizm uderza mnie obuchem w tył głowy a socjalizm przygniata buciorem twarz do ziemi. Kiedy podnoszę głowę i chcę coś powiedzieć religia pluje mi w twarz i oplata dłońmi moją krtań – odpowiedziałem.

– Zrób pierwszy krok. Wstań. Podejdź do drzwi i otwórz je. Czujesz to? Czujesz jak powietrze smaga Twoje policzki? Natura istnieje, to siła, z którą koegzystujesz każdego dnia swojego istnienia. To ona jest najważniejsza w tym wszystkim. Uświadom sobie, podążaj tym tropem. Rozejrzyj się. Wokół nas zielone łąki, dar z łona matki natury, cud lędźwi miliardów lat bez prawa w jakiejkolwiek postaci spisanego i naturalnego chaosu niczym nieskrępowanego. Poczekaj aż siła odczuwania natury zelżeje, niech zwolni ten pęd. Odbij się mocno nogami od krawędzi. Przeskocz nad brudem i metalem. Skrzywdzone kamienie pokryte pyłem z martwego metalu dźwigające ciężar trupiego drewna oraz sztucznego betonu stworzonego przez człowieka mieniącego się tym, kim nie jest, nadającego sobie prawa twórcy absolutnego. Odetnij się od nich, nie pozwól, żeby Cię dotknęły. Doskocz do natury, wpadnij w jej objęcia. Ostra trawa rozcięła Ci skórę na policzku. To nic. Dotknij ranę palcem, nabierz trochę krwi. Poczęstuj się. Jeden wielki obieg zamknięty. Uświadom sobie, w jakiej symbiozie żyjecie. Zrozum, co jest ważniejsze. Wstań i otrzep się z suchej trawy. Spójrz w górę, rozszerz nozdrza i nabierz tyle powietrza ile potrafisz. Wypuść je. Czujesz to? Czy to nie jest wspaniałe? Rozbierz się. Połóż się na trawie i zacznij turlać. Tarzaj się niczym niewinne dziecko. Nic Cię nie ogranicza. Nic Was nie oddziela. Zintegrujcie się, stańcie jednością. Zobacz, mała dżdżownica wyszła niedawno na powierzchnię. Wydobyła nieco świeżej ziemi. Dotknij ją. Wystaw język i dotknij a zrozumiesz, że aby być szczęśliwym należy…

Ej, co jest? Dźwięk zamykanych drzwi wyrwał mnie z zamyślenia. Kobieta się chyba zdenerwowała albo zawstydziła i je zasunęła. Heh, tak to jest jak człowiek przykuje swój wzrok do wystającego palca z dziurawych skier.

  1. louis vuitton handbags napisał(a):

    Hahahaha. a lot more webmasters’m preferably instead too bfirst-rate today! ? ! is a good post: )