Żuk gnojowy toczy na rekord

Posted: 20th Czerwiec 2011 by sushilabel in Bźdźągwa

Złość, frustracja, niemoc. Ich odczuwanie wytwarza złą energię a jej nagromadzenie w końcu musi znaleźć upust. Jedni wolą przyjąć pozycje kwiatu lotosu, zarzucić pięty ze zrogowaciałym naskórkiem na szyję i rozładować napięcie swego rodzaju medytacją.  Inni wolą biegać, skakać, latać, pływać, w tańcu w ruchu wypoczywać.

Irytacja polityką daje ograniczony zakres możliwości rozprostowania napiętych ścięgien złej energii. Główny to dyskusja. Są jeszcze głośne manifestacje z petardami w tle. Ewentualnie skrajne przypadki strzelania do polityków w stolicy drumandbass’u zwanej potocznie „Łódź, kurwa”.

Ponieważ nie noszę dresów i mam co najmniej trzy szare komórki preferuję dyskusję jako sposób odreagowania. Oczywiście, żeby taki sposób miał jakikolwiek sens i przynosił ulgę skołatanym nerwom musi być donośny, pełen złej, wyrzucanej z siebie energii, wulgarny i nieokrzesany w granicach sensu wypowiedzi.

W zamierzchłych czasach lubowałem się w dyskusjach pełnych agresji, gdzie argumentacja coraz szybciej schodziła na dalszy plan ustępując miejsca próbom coraz bardziej ekwilibrystycznego obrażania omawianego tematu lub konkretnej persony. Wszystko przez frustracje. Niemożność walczenia, poza oddaniem głosu w czasie wyborów, z ludźmi, którzy swoimi decyzjami niemiłosiernie wkurwiali i dzielili społeczeństwo, co też i dalej czynią, potrafi być mocno przytłaczająca. Do tego dochodził strach związany z przyszłością ekonomiczną w związku z permanentnym wysrywaniem się polityków na budżet bez podcierania tłustej dupy, bo przecież papier z IPN’u to rzecz święta.

Dziś miotają nami europejskie zawieruchy. Najwięcej dmuchają grecy, którzy przyzwyczajeni do niebotycznych przywilejów socjalnych wolą drzeć japy na ulicy niż zaciskać pasa. Ja ich nie rozumiem, bo jestem tu. W kraju, którego rząd produkuje to kolejne psie kupy wbijając flagę narodową miotaną przez wspomniane europejskie zawieruchy. Gówno zazwyczaj jebie i słowo zazwyczaj nie ma tu odniesienia do Bruna, który nawpieprzał się karmy z telewizyjnej reklamy i ma twarde dowody. Jest to raczej zasługa jego kolegów ze wspólnej branży, przychylnych mediów, które relacjonując kolejne wpadki rządu od razu pudrują sprawę pokazując debilne komentarze opozycji i ich fatalne pomysły. Psie kupy mają to do siebie, że szybko wietrzeją i usychają. Reasumując nie jest źle, mimo iż to gówno.

Suche gówno nie sprawia jednak, że się nie wkurzam. Patrzę na te pstrokate mordy w telewizji, usłane fałszywymi uśmieszkami. Słyszę, jakie głupoty pieprzą, jak kłamią w me żywe, usłane śpiochami oczy. Chciałbym podejść i spoliczkować jednego po drugim, wydać z siebie dźwięk, jakiego by nie powstydził się największy rzęch na świecie i zebrany materiał wystrzelić niczym Kevin Costner ratujący przed uduszeniem młodego Christiana Slatera w Robin Hoodzie, który z kolei miło sobie w kuchni wychędożył brudną dziewkę w Imię róży a pewnie średnio wspomina zostawioną malinkę od Toma Cruse’a.

Nie ma jednak takiej możliwości. Pozostaje mi tylko rzucenie pod nosem epitetów w stylu debile, skurwiele, matoły, tępe chuje. Tylko kogo to obchodzi? Jestem jednym z wielu narzekających w mniej lub bardziej wybredny sposób.

Jest jednak na scenie politycznej jedna osoba. Człowiek, którego uważam za mój megafon w tym srajdole. Człowiek, który ma przebicie medialne i mówi za mnie. Chodzi o Pana od robaczków, Stefana Niesiołowskiego.

Kiedy widzę go w telewizji wzbiera we mnie agresja. Piwo się pieni a przyprawa z czipaków zasypuje mi moją pidżamkę. Wiem, że za chwilę z jego ust wypłynie jad, kąciki ust wypełnią się wzburzoną śliną a twarz poczerwienieje. Stroszę się niczym paw w warszawskich łazienkach. Czuję się jakbym widział polskiego piłkarza biegnącego sam na sam z bramkarzem i wiem, że to nie będzie zamknięcie oczu i pierdolnięcie z całej siły, ot tak po polsku. To będzie pierdolnięcie precyzyjne. Pan Stefan zjebie przeciwnika niczym burą sukę. On nie dba o to czy przeciwnik jest w studio czy też go nie ma. On jebie jakby jutra miało nie być.

Oczywiście Pan Stefan nie może używać języka, którym ja bym się posługiwał. To w końcu media, środek masowego przekazu. Pewne normy przecież obowiązują, na antenie. Pan Stefan używa języka na krawędzi. Idealnie mieści się w górnych warstwach wulgarności nie przekraczając jednak granicy użycia rynsztokowego słownictwa.

„Obrzydliwe”, „jakby Piłsudski powiedział „parszywieńcy”, „lizusy”,  „niegodne przyzwoitego człowieka”, „którym się najbardziej brzydzę”, „obrzydliwy załgany hipokryta ten obłudnik Napieralski”, „Ja tę małpiarnię widziałem”, „nikczemny dureń”, „Jest to zachowanie planktonu w wysychającej kałuży”, „tego szkodnika Rydzyka”, „No, jeżeli stoi za nią ten wybitny mózg, to co innego. To kaliber porównywalny z bombą atomową. Jeśli atakiem na Ćwiąkalskiego pokieruje ten tytan intelektu, woli, czynu i charakteru, to rzeczywiście zaczynam się bać. Nocami będę spocony pod kołdrą przekręcać się z boku na bok, licząc barany i nie mogąc zasnąć ze strachu” – ( o śp. Panu od topienia pieniędzy w peronach)”, „jedna kłamie, druga ujada, a trzecia nie ma nic do powiedzenia”, „Plugawe i obrzydliwe!”, „To zbydlęcenie jakieś”, „chuliganem politycznym”, „Rokitowa, z tym swoim charakterystycznym wyrazem twarzy, nazwijmy to – umiarkowanie bystrym”, „Słowo ćwok wypełnia mniej więcej desygnat tego zachowania”, „karły moralne”, ”Demagogia, kłamstwo, populizm, obłuda, bezczelność, arogancja – to jego cechy”, itd. itp.

Im więcej słów typu obrzydlistwo, obłuda, nikczemność tym bardziej mordka mi się cieszy na widok tego Pana a uszy otacza niewidzialna mgiełka rozkoszy rozpylana poprzez komunikację werbalną oddzieloną szklanym ekranem. Serce zaś wypełnia się radosnym miodkiem, którego wezbrane potoki mogłyby spowodować śmierć u Kubusia Puchatka poprzez silne uderzenie penisowym facepalm’em. Pan Stefan bardzo zręcznie przekodowuje to, co ja chciałbym wyrazić, na język ledwo akceptowalny w dyskusjach publicystycznych… o których może w następnym wpisie.

  1. pissmaker napisał(a):

    Ryszard Kalisz to porno – minister, który doskonale pasuje do porno – prezydenta. Mamy sojusz dwóch pornograficznych grubasów. 😀

  2. bzy napisał(a):

    ej, wiedziałam, że maks 5/10 wpis zaczniesz już o polityce, no po prostu wiedziałam, choćbyś się łapkami zapierał 😉

    pisz dalej, dobrze się to czyta.

  3. sushilabel napisał(a):

    dziękować ;*

  4. szkoska napisał(a):

    nawet podobny ;]

  5. tj napisał(a):

    Niesioł „drapieżny” jest dla PO jak Kurski dla PiSu, taki pies do walki. Chociaż Kurski przypomina ratlerka przy Niesiołowskim. Ale Niesioł swoją dyskusją zapewnia dobrą zabawę, tylko trzeba uważać przy jedzeniu żeby się nie zaksztusić.

  6. domy energooszczędne napisał(a):

    Hey There. I found your weblog the usage of msn. This is a really neatly written article.
    I will make sure to bookmark it and return to read extra
    of your helpful information. Thanks for the post. I’ll certainly
    comeback.

  7. Fantastic beat ! I wish to apprentice at the same time as you amend your web site,
    how can i subscribe for a weblog site? The account helped
    me a acceptable deal. I had been a little bit acquainted of this your broadcast offered bright
    transparent concept

  8. strona internetowa napisał(a):

    Hello! Do you know if they make any plugins to
    help with Search Engine Optimization? I’m trying to get my blog to rank for some targeted keywords but I’m
    not seeing very good gains. If you know of any please
    share. Appreciate it!