Archive for Listopad, 2014

Filip – Niespodziewana wizyta Część 5 – Ostatnia

Posted: 30th Listopad 2014 by sushilabel in Bźdźągwa

_ Dzisiaj chcielibyśmy przeprowadzić z Panią szczery wywiad. O życiu. O tym jak wyglądają Pani trasy koncertowe. Czy gardzi Pani swoimi fanami na festynach i co rzeczywiście myśli Pani o swojej muzyce – zaczął dziadek Henryk. _ Nie rozumiem. Ja się nie zgadzam na taki wywiad. Scenariusz rozmowy dostali Państwo od mojego menedżera. Mieliśmy rozmawiać […]

Filip – Niespodziewana wizyta Część 4

Posted: 28th Listopad 2014 by sushilabel in Bźdźągwa

Udaliśmy się we trójkę do kuchni, z której prowadziły drzwi prosto do piwnicy. Schodziliśmy ostrożnie ciemnym korytarzem stawiając kroki na krętych schodach. Po 4 minutach miałem wrażenie, że idziemy wieczność. W końcu dotarliśmy do masywnych drzwi. Dziadek lekko postękując otworzył je i weszliśmy do środka. Po zapaleniu światła zobaczyłem wymieszaną z wnętrznościami sporą kałużę krwi, […]

Filip – Niespodziewana wizyta Część 3

Posted: 27th Listopad 2014 by sushilabel in Bźdźągwa

Odwrócił się i podszedł do drzwi. Były masywne i miały dziwną klamkę. Świńska głowa podzielona na dwie części, ale tylko z prawej strony wystawał kieł przy pomocy, którego można było otworzyć właśnie tę jedną połówkę. – Gdzie drugi kieł? – Nie jest mi potrzebny. – Nie otwierasz drugiej połówki? – Już od wieków nie wymieniałem […]

Filip – Niespodziewana wizyta Część 2

Posted: 26th Listopad 2014 by sushilabel in Bźdźągwa

Wpatrzony w okno przez cała drogę nie myślałem o niczym. Zastanawiałem się, jaki jest teraz dziadek Henryk. Czy dalej jest takim dziwakiem? A może jest już zmurszałym dziadkiem kurczącym się od siły czasu dochodzący do wniosku, że trzeba wrócić do łona, bo to całe wyjście było jednym wielkim nieporozumieniem. I ta zwisająca rurka od butli […]

Filip – Niespodziewana wizyta Część 1

Posted: 25th Listopad 2014 by sushilabel in Bźdźągwa

Filip wstawaj! Ewentualnie. Filipku pobudka! Chociaż nie. Filip wstawaj. Tak, to by wystarczyło. Oczywiście zaintonowane z dołu. W sensie rozmieszczenia pomieszczeń w budynku mieszkalnym, w którym rezydowaliśmy. Bardzo niewiele potrzeba bym się obudził. Filip wstawaj! Tak zapewne robią normalni rodzice. Nie u mnie. Chociaż tak na prawdę to też ciężko o użycie określenia normalna rodzina. […]